Postać kpt. Leszka Wiktorowicza opisano w wielu książkach, m.in.:

„Trzeci w wielkiej sztafecie” – Daniel Duda, Zbigniew Urbanyi
„Na szlaku kliprów i windjammerów” – Zbigniew Urbanyi
„Dar Pomorza rejsy i załoga” – Józef Kwiatkowski
„Dar Młodzieży” – Janusz Uklejewski
„Pokłon Hornowi” – Zdzisław Pieńkawa, Paweł Dzianisz, Kazimierz Kołodziej

W wydanym w 2012 roku bedekerze „Gdynia – żeglarska stolica Polski” autorstwa Miry Urbaniak, tak opisano postać kpt. Leszka Wiktorowicza:

bedekerGDYNIAWiktorowicz Leszek – jachtowy kapitan żeglugi wielkiej (JKMW „Kotwica”), kapitan żeglugi wielkiej, komendant „Daru Młodzieży”.

Urodził się w Boreczku. Z Podkarpacia wyruszył po naukę do Technikum Przemysłu Okrętowego w Gdańsku, a w wolnym czasie jeździł do Gdyni – w pobliże „Daru Pomorza”. Nie przypuszczał, że kiedyś spełni swoje marzenie, by stanąć na pokładzie żaglowca.
Ponieważ nie udał się start do Państwowej Szkoły Morskiej – najpierw była Marynarka Wojenna i początki żeglarskiej przygody – na jachcie „Irka”. Później, w czasie nauki w Wyższej Szkole Marynarki Wojennej na żaglowcu ORP „Iskra I”. Udało się jednak zostać oficerem marynarki handlowej i jako absolwent Państwowej Szkoły Morskiej w Gdyni
rozpoczął, w roku 1960, służbę na „Darze Pomorza”. To wtedy, patrząc na kapitana Kazimierza Jurkiewicza – Komendanta „Białej fregaty”, zdecydował, że znalazł swojego „morskiego idola”. Od niego uczył się sztuki stawiania i miłości do żagli. „Dar Pomorza” opuścił w 1971 r. w stopniu I oficera, aby na statkach pogłębiać morskie doświadczenie. Przez wiele lat dowodził tankowcami – morska elita kapitanów, a także statkami obcych bander. Flotę handlową porzucił, kiedy zapadła decyzja o budowie nowego żaglowca – następcy „Daru Pomorza”. W latach 1981 – 82 nadzorował w gdańskiej stoczni prace przy budowie „Daru Młodzieży”. Dowodził nim w rejsie próbnym, zaprzyjaźniał się w rejsie dziewiczym jako kierownik nauk i wreszcie poprowadził na morza i oceany jako Komendant. Stał na mostku fregaty w, szczególnym dla siebie, rejsie dookoła świata – wokół przylądków: Dobrej Nadziei, Leeuwin i najważniejszego – Hornu. Pływanie z młodzieżą jest dla niego przyjemnością, jeżeli istnieje porozumienie między nauczycielem i uczniem, jakiego sam kiedyś doświadczył. Żeglować lubi wszędzie, zwłaszcza w cieśninach i wąskich przejściach – z emocjami, ale przy 100% bezpieczeństwa. Tak było przy brawurowym przejściu „Daru Młodzieży” pod żaglami pod mostem w Sydney, które przyniosło kapitanowi uznanie wśród znawców żeglarstwa w świecie. Nie doczekał – jako Komendant, 25 – lecia na swoim ukochanym „Darze Młodzieży”. W 2007 r. – jako Komendant – kustosz, zaczął prace na „Darze Pomorza”. A ten pożegnał w rocznicę 100 – lecia urodzin żaglowca. Niecały rok później odszedł na „wieczną wachtę”.
bedekerGDYNIAwiktorowiczJego następca na „Darze Młodzieży” znalazł w biurku Komendanta różaniec. Tak sobie radził z trudnymi sytuacjami w morzu – profesjonalizmem i modlitwą. W życiu i na morzu – przede wszystkim, cenił prawdomówność i lojalność. Zaś poza żeglowaniem zajmowały go: historia i geografia. Miał szacunek dla Jagiellonów za zbudowanie unii, dbałość o państwo i talenty przywódcze. Z odkrywców najbardziej lubił Cooka, ale nie wybierze się już jego szlakiem na wyspy Pacyfiku – w rejs ze szczęśliwym zakończeniem. W 2011 r. na nabrzeżu, gdzie cumuje „Dar Młodzieży”, odsłonięto tablicę upamiętniającą Komendanta. A jego spadkobiercy, Miasto Gdynia, Bractwo Kaphornowców i Fundacja Press Club ustanowili Nagrodę
im. kpt. ż. w. Leszka Wiktorowicza – przyznawaną za wyjątkowe dokonania żeglarskie, osiągnięcia w wychowaniu młodzieży lub kształtowaniu świadomości morskiej.
Laureatem pierwszej edycji nagrody został kapitan Janusz Zbierajewski, który od wielu lat prowadzi rejsy dla niewidomych i niedowidzących na „Zawiszy Czarnym II” – w projekcie „Zobaczyć morze”.
„Jestem dumny, że pamięć o moim Ojcu żyje właśnie w formie tej nagrody, zawsze bowiem doceniał tych, którzy wyrastali ponad przeciętność, łączyli odwagę i fantazję z kunsztem i umiejętnościami, osiągając mistrzostwo w swoim fachu” – powiedział kpt. ż. w. Mariusz Wiktorowicz – syn Kapitana.